modesty 2012-05-17 16:09:55

po depresji nasilonej PMSem, wieczorową porą zbiera mi się na wyznania.
- jestem taka szczęśliwa, że cię mam.
- też tak myślę. tzn, że jesteś szczęśliwa, że mnie masz.

skromność samca... jakie to romantyczne.

skomentuj (0)

what's up? 2012-05-10 14:55:58

generalnie mam permanentą depresję, ale to już wiecie, nic się w tej kwestii nie zmieniło. tak w skrócie:
a) dowiedziałam się, że znów mogę zostać bez pracy, z powodów, z których zmieniałam pracę trzy lata temu (niż demograficzny), etatu nie będę miała na pewno - chce mnie kto zatrudnić? szybko się uczę...
b) te kolejne studia które robię, to sobie mogę wsadzić w dupę
c) moje małżeństwo robi się bezpłciowe i bezseksowe, ale będę zapoznawała was z szczegółami
d) mąż stwierdził, że najwyższy czas już na to dziecko, ale prawdopodobieńswo trafienia jego nasienia w moje jajeczkowanie, przy takiej liczbie stosunków jak obecnie, jest bardzo małe
e) normalnie mam dość, nic mnie nie cieszy
f) jesteśmy przemęczeni, oboje.
Czy kiedyś będzie choć raz z górki?

skomentuj (3)

sleepy 2012-04-16 16:28:32

kurcze no, od kilku tygodni jestem taka przymulona, tylko bym spała i spała. 9 wieczorem, a ja bym już nyny. całe święta przespałam, we dnie i w nocy. totalny brak energii, zrobienie czegokolwiek zajmuje mi 2 razy tyle czasu co normalnie.

najchętniej to bym jak ten niedźwiedź do nory weszła, ciepłą pierzyną nakryła i obudziła się za pół roku, ale za pół roku to będzie jesień, tylko się obudzę, a tu już trzeba będzie w nowy, zimowy sen zapadać. kiedy to wiosenne przesilenie się skończy?

skomentuj (1)

test results 2012-04-02 20:09:12

mamy już wyniki ostatnich badań. małżonek genetycznie jest idealny, a ja mam 4% komórek nie ten tego, co nie powinno mieć wpływu na śmierci naszych dzidzi. te 4% to mogę mieć od urodzenia albo z wiekiem, bo właśnie u kobiet tak się dzieje. kamień z serca mi spadł. myślę, że za miesiąc zaczynamy działać pełną parą :)

skomentuj (1)

bus tales 2012-03-27 14:35:20

Spędzając dużo czasu w komunikacji miejskiej mam w zwyczaju obserwować sobie ludzi i snuć o nich domysły. Jednym z kilku obiektów moich domysłów jest pewien przystojny pan (przystojnych panów jeździ kilku), który także jeździ w tym samym kierunku.
Od kilku miesięcy a właściwie lat, bo ze trzy lata będzie już jak się na ten numer przesiadłam, żyję w błogim przekonaniu, że to jakiś inteligencik, co na polinudę jedzie, na studenta za stary, na moje oko lekko po trzydziestce, nawet sobie idiotycznie fantazjuję, jakie badania naukowe musi przeprowadzać. Nienagannie ubrany, zawsze wszystko wyprasowane, dopasowane, jakiś czas temu torbę zmienił, niedawno nawet fryzurę – wygląda bosko. Siada niedaleko mnie, bo w tym autobusie każdy ma swoje miejsce.
I dziś wielkie buuu. Dzwoni telefon, odbiera, zaczyna gadać – szczęka mi opada, czar pryska. Na polibudę na pewno nie jedzie, badań naukowych na pewno nie robi, iloraz inteligencji znacznie mniejszy, niż mojej wybujałej wyobraźni się wydawało.  Całe moje śledztwo bierze w łeb. Wracam do domu z bananem na ustach, rozbawiona nie jego rozmową, ale własną tępą głupotą.

skomentuj (2)

alpha male 2012-03-22 18:15:28

Narzekam sobie na niego, narzekam, a bez niego nie mogłabym żyć. Wielki samiec alfa w niewielkim ciele. Masakryczny bałaganiarz, obsesyjny oszczędzacz, umysł totalnie ścisły, analityk, pracoholik, zatopiony we własnych myślach, marzyciel z dziwnym poczuciem humoru, którego wiele osób nie rozumie, a ja sama zrozumiałam po wielu miesiącach/latach znajomości. Jak mnie kiedyś na uśmiechu przyłapał, to mi triumfalnie oznajmił, że w końcu nauczyłam się rozumieć jego dowcipy. Kto by mi ten syf w domu robił, kto by mi różne dziwactwa na promocjach kupował i kto by mi wczoraj tę bazę danych poprawił, jak nie on.

skomentuj (1)

95 2012-03-18 12:00:53

Wczorajszy wieczór spędziłam w towarzystwie „oldbojów” pewnej organizacji, do której należałam jako nastolatka. Impreza typu „powspominajmy stare czasy” – czyli lata 90’te w całej okazałości. Zaczęło się świetnie, filmy z tamtych lat – popłakałam się ze śmiechu; te ubrania, masakra jakaś – białe skarpetki do czarnych spodni miał każdy obowiązkowo. Workowate bluzki z poduchami i frędzlami, spodnie z dresa z czterema paskami, szał ciał :)
Odżyły stare wspomnienia, stare miłości. Tylko jakoś tak trochę sztywno było. Ludzie niby ci sami, ale po latach już inni, wspólnych tematów do rozmów jak kiedyś brak. Na tapetach domy, posady, auta, dzieci. Dzieci w dużej ilości. Miło było powspominać te beztroskie czasy, ale po latach widać, że oprócz wspólnej historii lat młodzieńczych nic nas już nie łączy.

skomentuj (2)

depressed 2012-03-14 21:12:41

Mam depresję. Jestem przemęczona, na nic nie mam czasu. Tylko praca, studia, sen, dom i w tyle moje małżeństwo. Zapuszczone mam wszystko totalnie. Nie zdążyłam zrobić porządków świątecznych, a tu drugie święta się zbliżają i pewnie znów się nie wyrobię. Moja łazienka spokojnie mogłaby stanąć do konkurencji w programie perfekcyjnej pani domu.
Co jeszcze? Połamało mnie znów. Nie mogę siedzieć, boli mnie pośladek i ból zszedł już do samej stopy. Dwa miechy się z tym użeram, leczę, jeżdżę na zabiegi, poprawy brak. Do tego po 7 latach przerwy odezwały się moje zęby. Tragedia, szykuje się jakaś kanałówka. Pani rozwierciła mi dziąsło,  a moja rozrzedzona krew zaczęła sikać na boki, jak po wyrwaniu zęba. Pani kazała wyleczyć dziąsła i przyjść za kilka dni. Boli mnie pół szczęki.
Co jeszcze? Miesiąc temu przechodziliśmy badania genetyczne, w sumie tyle miesięcy czekałam, to poczekałam jeszcze. Wyników jeszcze nie mam.
Co jeszcze? Od tej chemii którą biorę na krew i bolącą dupę, mam pryszcze na całym ciele, jak nastolatka. Dosłownie wszędzie. Wyglądam jak potwór, jakbym przechodziła jakąś burzę hormonalną, tak się też czuję. Jakby mnie kto nie znał, to powie, że jestem wegetującym hipohondrykiem.
Co jeszcze? Moje kolejne koleżanki zaciążają jedna po drugiej, a mnie się odechciało. Jak patrzę, co jedna wyprawia z swoimi dzieciarami, to zaczynam wątpić w sens macierzyństwa. W piątek ją odwiedzam, odechce mi się jeszcze bardziej.
Zrobiłam kolejnego egzaminatora do kolekcji, nie wiem po co. Mnożę papiery, a zysku z tego mam zero. Mój pan też ma fazę, ale nie będę dziś o nim pisać – działam za bardzo w afekcie.
Nie chce mi się gadać i spotykać z ludźmi. Nikt mnie nie rozumie. Najlepiej to wypierdzieliłabym się w kosmos na inną planetę, gdzie delektowałabym się swoją samotnością, ewentualnie powyżywałabym się z kilkoma kosmitami. Kiszę się we własnym domu, wiosce, pracy i znajomościach. Jedyna wiadomość która daje mi pocieszenie, to majowy wyjazd nad morze...

skomentuj (2)


Archiwum

2012
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2011
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
2008
październik
sierpień
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
luty
2005
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty


Linki

SIMULACRUM

CHRYSTAL CHANDELIERS
proditio
zarobiona
niemniejjednak
sir nick
kobieta z księgarni
podazajacza

MIRRORS
bill tong
masters
the best
the best of the best
dreams


stat4u